środa, 15 sierpnia 2012

Spojrzenia

Maga stwierdziła w swym komentarzu do mojego ostatniego wpisu, że najmniej stresujące jest oczekiwanie na autobus...
Zgoda, ale sama jazda, to już całkiem inna bajka:

OTO DOWÓD NA TO:

Kiedy decydujemy się na podróż środkami lokomocji miejskiej, musimy mieć świadomość, że nie odbędziemy jej sami. Wraz z przekroczeniem progu tramwaju, autobusu, czy metra, wkraczamy w specyficzną, skonsolidowaną społeczność. Charakteryzuje się ona nastawieniem na swego rodzaju przetrwanie, które ma na celu ułatwić jej przemieszczenie się z punktu A do punktu B możliwie bezboleśnie i z jak najmniejszymi stratami. Każdy jej członek znajduje w niej swoje miejsce, przy którym trwa i które z uporem pilnuje.
Niestety, porządek ten ulega zakłóceniu podczas każdorazowego zatrzymania się środka lokomocji, kiedy to następuje częściowa wymiana podróżujących. Ci, którzy wyszli, oddychają z ulgą, wtapiając się w nową społeczność, jaką stanowi ulica. Natomiast ci, którzy weszli, stają w obliczu niełatwego zadania wywalczenia prywatnej przestrzeni na nowym terytorium. Spotyka się to z odczuwalną niechęcią tych w środku, ponieważ zmusza ich to do uczestniczenia w chaotycznych i uciążliwych przetasowaniach, kończących się niejednokrotnie scysjami, kąśliwymi uwagami i utratą zdobytej uprzednio pozycji.
Kiedy nowy osobnik szczęśliwie znajdzie już swoje miejsce, natychmiast staje się obiektem obserwacji, przejawiającej się w różnego rodzaju spojrzeniach. Mogą to być spojrzenia UKRADKOWE, szybko taksujące, kryjące zainteresowanie lub niechęć. ZACHĘCAJĄCE, niosące obietnicę bliższego kontaktu, uwarunkowanego jednak stopniem aktywności obdarzonego nim osobnika. WSTYDLIWE, rzucane spod opuszczonych rzęs i cofające się z zażenowaniem, gdy zostaną przyłapane na gorącym uczynku. ZACIEKAWIONE, będące konsekwencją zainteresowania wyglądem i zachowaniem się obiektu obserwacji. WROGIE, wyrażające zdecydowanie ujemne odczucia, jakim uległ obserwator pod wpływem spojrzeń, rzucanych w rewanżu przez obserwowanego. ODSTRĘCZAJĄCE, wywołujące w obiekcie uczucie obrzydzenia. SEKSISTOWSKIE, wyrażające w sposób jawny i natarczywy zauroczenie obserwatora obiektem obserwacji, bez względu na jego płeć. PYTAJĄCE, budzące chęć ustalenia pewnych szczegółów, w przypadku ew. zawarcia bliższej obopólnej znajomości. ZASPANE, rzucane bez specjalnego zainteresowania, odruchowo, głównie w celu skontrolowania sytuacji. NIEPRZYTOMNE, znad książki, gzety, lub podręcznika, w rzadkich wypadkach budzące podejrzenie spożycia alkoholu lub narkotyku..
Wpływ tych spojrzeń na nas, zależy od ich intensywności, warunków i czasu trwania podróży, oraz od stopnia wciągnięcia się w tę swoistą grę. Może się ona różnie skończyć, ale najczęściej zostaje w porę przerwana przez konieczność opuszczenia środka lokomocji. Wówczas, oddychając z ulgą, że mamy już to za sobą, powoli usiłujemy odzyskać trzeźwe spojrzenie na świat.

C.B.D.O.



10 komentarzy:

  1. moj autobusowy wzrok to rodzaj zaspanoobojetny. lubie zlewac sie z tlumem i nie lubie autobusowych przypadkowych rozmow o niczym ;-)nie lubie tez gdy ktos w autobusie uwaza, ze jest kierownikiem pojazdu, chociaz w dzisiejszych czasach to juz zadanie dla odwaznego - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobnie ze mną.

    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;-) no to lepiej abysmy sie nie spotkali w autobusie ;-))) pozdrawiam

      Usuń
    2. A może jednak? Tak dla próby:)))

      Usuń
  3. Witam. Zaciekawił mnie ten wpis, gdyż sama często korzystam z masowych środków komunikacji. Przy krótkiej podróży tramwajem czy autobusem rozmowy nie wchodzą w ogóle w grę. Każdy się spieszy, prawie nie dostrzegamy drugiego człowieka, najciekawszy jest krajobraz zaokienny. Inaczej ma się rzecz podczas dłuższej podróży. Nad morze jechałam 14 godzin. Zbliżały mnie więc ze współpasażerami postoje, wspólne rozmowy i komentowanie mijanych ciekawostek czy sytuacji. Nie wspominam tego źle, miałam dla siebie 2 miejsca, kierowcy informowali o długości postojów, jazda odbywała się nocą. Wszystko dla ludzi, Wojtku! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dłuższe podróże zbliżają.Inna atmosfera. Ale w razie czego pozostaje ten krajobraz zaokienny...

      Pozdrowienia

      Usuń
  4. Wojtku nic dodac nic ujac,czytajac Twoj post poczulam sie w polskiej komunikacji miejskiej:)SWIETNIE to ujales.
    Ja tez zdecydowanie wole obraz zaokienny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zostaniemy Twórcami Obrazów Zaokiennych?:)

      Usuń
  5. Bardzo trafne spostrzeżenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Elfi, na moim blogu!!!

      Teraz spojrzę na Twój blog:)))

      Pozdrowienia

      Usuń