środa, 24 maja 2017

Mile morskie

Moja książka pt. "Mile morskie" właśnie ukazała się w wydawnictwie e-bookowo w formie e-booka.

Jest to drugie, rozszerzone wydanie tej książki.

Jej treścią są wybrane przeze mnie wyjątki z dziennika, w którym zawarłem swoje refleksje i wrażenia z mojego marynarskiego życia. Ów wybrany zbiór obejmuje okres od 1963 do 1971 roku.

Od tego czasu upłynęło sporo lat. Wysłużony „Dar Pomorza” został zastąpiony przez „Dar Młodzieży”. Państwowa Szkoła Morska przekształciła się najpierw w Wyższą Szkołę Morską, a potem w Akademię. Nie ma już olbrzymiej polskiej floty statków handlowych. Absolwenci Akademii Morskiej pływają na statkach obcych bander. Życie na morzu nie uległo jednak zmianie. Dlatego to, co opisałem, stanowi swego rodzaju wartość ponadczasową.

Oto bezpośredni link na stronę, z której można zamówić tę książkę.


Zachęcam do przeczytania!!!!

Zapraszam też na stronę "Mile morskie" (na górnym pasku dodatkowych stron), aby zapoznać się z fragmentami książki

Mile morskie

środa, 19 kwietnia 2017

No i są te medale!

Po dłuuuuugim oczekiwaniu otrzymaliśmy zaproszenie na uroczyste wręczenie medali za dłuuuuuuuuugoletnie pożycie (małżeńskie).

Uroczystość odbyła się dnia piątego kwietnia, Roku Pańskiego 2017 w Pałacu Ślubów, Pl. Zamkowy 6.
Obecnych było jeszcze ok. 15 - 20 podobnie szczęśliwych, jak my, par + zaproszeni goście.
 
Medale przed rozdaniem wyglądały tak. Starannie ułożone wraz z legitymacjami na stoliku pod oknem. Na parapecie widać bukiet czerwonych róż, które podczas uroczystości wręczane były każdej Jubilatce.

Medale osobiście przypinała pani Gronkiewicz Waltz, która stworzyła wyjątkowo przyjemną i rodzinną atmosferę.

A oto my, już odznaczeni.
Po części oficjalnej była mała zagryzka





Oraz szampan, sto lat i gorzko, gorzko!!!!!




A medale w pudełeczkach wyglądają tak:
 


I WSZYSCY ŻYJĄ DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE






 

środa, 22 lutego 2017

Lepiej późno niż wcale...

Dawno mnie tu nie było, oj dawno!!!

Czas leci jak głupi i bombarduje różnymi nieciekawymi wiadomościami, aż się chce człowiekowi zaszyć gdzieś w kupie liści i przeczekać (albo po prostu przespać, albo zahibernować i powrócić do życia w nieco lepszym okresie). 
Kto wie, może to zrobimy...

Ale, póki co, śpieszę zawiadomić o bardzo ważnym wydarzeniu, które miało miejsce w październiku ubiegłego roku.

OTÓŻ, PROSZĘ PAŃSTWA, WTEDY STUKNĘŁO NAM (MI I MTŻ) 50 LAT WSPÓLNEGO  POŻYCIA!!!!!!!

Naprawdę, nie konfabuluję.

Z tej ważnej okazji zafundowaliśmy sobie okolicznościowy obiadek w miłej restauracyjce.





A wieczorem, w domu, szampanika.


Uruchomiłem też swoich parę pozostałych jeszcze przy życiu szarych komór i wymyśliłem taki oto wierszyk:

Na pięćdziesięciolecie.

Żarna historii i czasu mielą,
A ja wciąż jestem z Izabelą.
Wiele się działo na tym świecie,
a ja wciąż jestem z Nią w duecie.

Bywały mrozy i upały,
A ja wciąż przy Niej, jak oszalały.
Upadł stalinizm, komuna padła,
A nas wciąż łączy miłość zajadła.

Nastały czasy Solidarności,
A ja wciąż przy Niej, proszę gości.
Potem Jaruzel, Okrągły Stół.
A my wciąż razem, objęci w pół.

Także i teraz, za Kaczora,
Na miłość dla nas jest również pora.
I nawet gdyby zamknięto mnie w mamrze,
Kochać wciąż będę Ją, a jakże!!!!
 

  I jeszcze coś.

Dostaliśmy oficjalne pismo od JNP Pana Prezydenta, zaczynające się od słów:

" Z okazji obchodzonego przez Państwa wspaniałego jubileuszu - zawarcia związku małżeńskiego - mam wielką przyjemność uhonorować Państwa Medalami Za Długoletnie Pożycie Małżeńskie."

Podbudowało to nas na tyle, że do czasu otrzymania medali postanowiliśmy ani nie zaszywać się w kupie liści, ani nie hibernować.