niedziela, 16 czerwca 2013

Peonia non olet

Ulewa, która nawiedziła Warszawę 9 czerwca przeszła już do historii. Piszę o niej dopiero teraz, bo pogoda prawdopodobnie ustabilizowała się już na tyle, że w najbliższym czasie podobny kataklizm nam nie grozi.
Pozostało wspomnienie podtopionych ulic, zalanych kilku stacji metra no i głębokiego basenu na trasie Toruńskiej.
Wola dotychczas omijana była przez niebezpieczne pogodowe niespodzianki. Tym razem jednak było inaczej - półmrok i niesione przez podmuchy wiatru smugi wody, zupełnie jak podczas szkwałów na morzu. Obserwowałem je z wysokości balkonu i czułem się jak na mostku, podczas kolejnego sztormu. Wrażenie to było tak realistyczne, że niemal wyczuwałem kołyszacą się pod stopami płaszczyznę podłogi.
 

 
 
Deszcz ustał. Świeci słońce i nadciagają upały. Można się opalać,  pogryzając truskawki, których cena nareszcie spada.  Rozwijają się na potęgę kwiaty. Na straganach pojawiły się peonie, cieszące przyjemnym zapachem i puchnącymi w oczach pąkami.  Ich piękno i woń doceniali już starożytni powtarzając, że "peonia non olet" i tym samym zadając kłam twierdzeniu niektórych uczonych, że chodziło o pieniądze.
 
 
 
 




12 komentarzy:

  1. Piękne peonie zrobiłeś, u nas mówi się na nie - piwonie:)). Ulewa też niczego sobie, pięknie ją opisałeś. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piwonie... chodziła mi po głowie ta nazwa, ale stwierdziłem, że to chyba nie to. Piwonię dotychczas łączyłem z powiedzeniem " jesteś czerwony/a jak piwonia". A tu... Człek się uczy całe życie:))

      Pozdrowionka:)))

      Usuń
  2. U nas pogoda niemal plażowa, truskawki drogie a piwonie pachną jak za dawnych lat. Aby długo stały w wazonie, trzeba końcówki łodyg zanurzyć na pół minuty we wrzącej wodzie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra metoda z tym wrzątkiem. Stosowałem ją w przypadku róż.

      Serdecznie pozdrawiam:)))

      Usuń
  3. Widzialam w tv jak Warszawa i nie tylko zmagaja sie z woda.
    Mnie najbardziej zal tych wszystkich ludzi,ktorych pozalewalo w malych miasteczkach i wsiach,niektorzy stracili caly dorobek zycia.
    Nie tylko pogota tu zawinila,ale ludzka glupota i brak kompetencji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niczego sie ludzie nie nauczyli... Powódź za powodzią, a niewiele sie robi, aby zapobiec ich skutkom.

      Pozdrowionka:)))

      Usuń
  4. Woda to żywioł, który trudno zatrzymać. Wrażenie więc mogło być takie jak na falach. Ja miałam 3 lata temu "rzekę", która wdarła się do piwnicy do 3/4 wysokości. Wszystko pływało...Brr, nie chcę już czegoś takiego przeżywać.
    Po peoniach czas na róże. Pozdrawiam przedwakacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róże, piękne kwiaty, ale bardzo trudne do utrzymania. Zawsze walcze o ich życie...

      Tez pozdrawiam przedwakacyjnie:))

      Usuń
  5. Wojtku. Na Żoliborzu tez był potop. Zalało stację metra Wilsona. Oraz najbardziej Trasę Toruńską na wysokości Marymontu. Mam fotki, ale wpisu nie dałem bo nie zdążyłem. Tyle się w 100licy dzieje:)
    A teraz jak do Ciebie piszę to na Żoliborzu pada deszcz:)
    Mokro pozdrawiam przed wylotem do pracy.
    Też Vojtek ale przez V :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj rano na Woli lało i to dość intensywnie. Ponarzekałem na błędną prognozę pogody no i może dlatego już przejaśniło się. Upał i wielkie słońce...
      Ja na szczęście nie muszę już latać (również w sensie dosłownym) do pracy.

      Pozdrawiam gnuśnie, VVojtek (przez 2 V)

      Usuń
  6. Widziałam w wiadomościach tę ulewę i jej skutki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze te skutki relacjonowali. Obserwowałem je z bezpiecznego dystansu.

      Usuń