sobota, 8 listopada 2014

Walka o cielsko

Jesień całą gębą. Nic się nie chce robić, a tym bardziej dbać o własne cielsko. Zero aktywności fizycznej. Książeczka, fotel, telewizorek lub komputerek. Ani się człowiek spostrzeże, jak dopadną go rozmaite dolegliwości i choróbska. 
A tymczasem ten właśnie człowiek ma wielkie szczęście przychodzić na świat, wyposażony w mechanizm pozwalający mu na wygodną egzystencję w ziemskich warunkach. Nie musi nic robić, aby go dostać lub wyprodukować. Po prostu "na wejściu" go ma. Jest to ciało - pokrowiec na duszę. Doskonała maszyna. Z założenia, nie ma w niej miejsca na przypadek. Wszystkie tryby mają współpracować ze sobą idealnie, regenerując się co kilka lat. Skomplikowane laboratorium, sterowane przez centralę z szarych komórek, zaprogramowaną przez wysoko rozwiniętą myśl inżynierii genetycznej.
Doskonałość ciała przejawia się również i w tym, że zachodzące w nim procesy przebiegają automatycznie, bez udziału naszej świadomości. Póki wszystko OK, nie czujemy go. Jest jak świetnie dopasowany kombinezon. Dlatego mamy tendencje do zapominania o nim i narażania go na ekstremalne warunki.
Przez całe życie, najpierw nasze otoczenie, a potem my usilnie pracujemy nad tym, aby to ciało zniszczyć. Rodzice obciążają nas wadami genetycznymi. Wpychają w nas to, czego nie chcemy, łamiąc w ten sposób instynktowną dążność dziecka do przyjmowania tylko tego, co jest dla niego pożyteczne. Potem, wykańczamy się nerwowo, brnąc przez lata nauki i walcząc o swoje miejsce w społeczeństwie. Cywilizacja, jaką stworzyliśmy, wymusza na nas siedzący tryb życia, jedzenie gdziekolwiek i cokolwiek, na stres i wdychanie zatrutego powietrza. Szukamy pocieszenia w alkoholu, papierosach i narkotykach. W rezultacie, w naszym idelanym mechanizmie zaczyna zgrzytać, a nadal konsekwentnie ignorowany, stopniowo zamienia się w ruinę. Wtedy, zrozpaczeni, załamujemy się i obarczamy za to winą Najwyższego, stwierdzając: "Oj, nie udała się Panu Bogu starość, oj nie udała!".
Niezawodny Instynkt Samozachowawczy oraz tzw. Jenteligiencja podpowiadają mi w tym momencie, że możemy tego uniknąć. Warunkiem jest systematyczna i świadoma walka o utrzymanie prawidłowego funkcjonowania naszej maszynerii. Prawidłowe odżywianie, ruch, mierzenie sił na zamiary, unikanie stresów, odpoczynek, okresowy przegląd stanu zdrowia, rezygnacja z bezsensownej walki z oporem materii, optymistyczne nastawienie do życia, no i regularne ćwiczenia, ćwiczenia (oczywiście fizyczne).
To, jakimi będziemy na starość, w olbrzymiej mierze zależy od nas samych. Starość, to kwintesencja całej naszej ziemskiej egzystencji. 

Zabrzmiało to wyjątkowo dydaktycznie, aż sam się sobie dziwię. Teraz, aby wyjść z tego z twarzą, nie pozostaje mi nic innego, jak wyłączyć komputer i chwycić za hantle...

A może wystarczy tylko napinanie poszczególnych mięśni w pozycji horyzontalnej? I to tak nie za mocno, aby się za bardzo nie zmęczyć...

6 komentarzy:

  1. Wojtku,Twoj post sklonil mnie do napinania miesni i przebierania nogami w pozycji pionalnej;))
    Sama przyznam ze zmeczenie fizyczne jest przyjemniejsze,przynajmniej dla mnie.
    To zakladam obow sportowy i ide ,........w dal,ale nie sina;)
    Pozdrawiam slonecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Cię ujrzę w tej dali?:)))

      Pozdrowienia.

      Usuń
  2. Panie Wojciech ja kolega Lonka,którego pan znasz z PSM mając 68 lat po zawale i operacji serca 11 lat temu całe dorosłe życie dużą wagę przywiązuję do ruchu na świeżym powietrzu.Chodzę i pracuję na działce oraz jeżdżę na rowerze przez cały rok od 5=40 km.Wczoraj np.byłem w Supraślu pod Białymstokiem w którym mieszkam 34 km w obie strony z przerwami na zwiedzanie i krótkie odpoczynki 3 godz. ruchu.W szpitalu leczony byłem tylko raz, a chorobę swoją wiążę z genetyką i stresem w pracy oraz wżyciu rodzinnym .Pozdrawiam .Mirek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję. Ruch to zdrowie!!!!
      Ja ćwiczę regularnie. Skończyłem 70 i jestem good!!!!

      Pozdrowienia.

      Usuń
  3. Prawda, prawda i czysta prawda. Właśnie mojemu ślubnemu strzelił jakiś trybik, chciał podnieść stół i teraz okleił się plastrami i leży. Staram się pokonać lenistwo. W pokoju stoją dwa steppery, od czasu do czasu używam, chodzę na basen dwa razy w tygodniu i tak turlam się " w kierunku starości". Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja w podskokach ku tej starości:))) A ona ucieka ode mnie!!!!
      Oczywiście od czasu do czasu coś strzyknie tu i tam. Wtedy smarowanko nieodzowne.

      Pozdrowienia (również dla Ślubnego)

      Usuń