niedziela, 16 listopada 2014

Z ostatniej chwili!!!!

Obywatelski obowiązek spełniony!!!!

Właśnie powróciłem z krótkiej eskapady do Komisji Wyborczej.  Mimo zimna chodzącego po plecach, przeszedłem piechotą przez podwórka osiedlowe do świeżo wyremontowanego budynku Szkół Zespolonych. Towarzyszyła mi dzielnie MTŻ, podpierając się szwedką, bo nóżki jeszcze nie całkiem zdrowe. Zainstalowano nawet windę!!! Niestety zauważyliśmy to już po wejściu na drugie piętro...

Wyjątkowo duży ruch!!! Ludziska oderwali się od przedpołudniowych programów telewizyjnych i hurmem wydeptują ścieżkę, na skos, żeby skrócić sobie trasę. Odnowione miejsca parkingowe na przeciwko szkoły zapełnione. Dostęp do nich utrudnia dłuuuuuuga barierka,  zainstalowana przed budynkiem, aby przyszłość narodu przypadkiem nie wtargnęła znienacka na jezdnię. Ale zawsze można ją pokonać górą, albo dołem, boć to okazji do ćwiczeń fizycznych nigdy nie za dużo. Ja przeszedłem grzecznie wzdłuż, podobnie jak wszyscy, których mogłem dostrzec.

W każdym razie, skreśliliśmy, kogo trzeba wg swych przekonań (o których sza). Teraz rozgrzewamy się przednią kawką, czekając z niecierpliwością na wieczór wyborczy w TV.

Aha, zanim opuściliśmy ciepłe mieszkanko, zelektryzowała nas informacja podana w wiadomościach radiowych (bo od rana gra sobie włączony Pierwszy Program - w końcu płacę abonament radiowo-telewizyjny), że, jak miał stwierdzić ks kardynał Dziwisz, Kraków jest siedliskiem zepsucia moralnego, zwłaszcza na Rynku, gdzie skupiają się kluby uciech cielesnych. Pełen niepokoju zadzwoniłem więc do rodziny w w tym mieście, składając im wyrazy współczucia z powodu permanentnego przebywania w tak zepsutym miejscu i pytając o stan ich moralności. Przedstawicielka Rodziny, nieco zdumiona taką wiadomością, bo ta jeszcze do niej nie dotarła, poinformowała mnie, że pozostaje na normalnym poziomie. Jednocześnie jednak wyraziła niepokój możliwością rzadszego odwiedzania Krakowa przez nas z powodu zaistniałych okoliczności. Uspokoiłem ją, mówiąc, że nic nie jest w stanie nas zepsuć, bowiem nasza moralność już dawno przekroczyła dopuszczalne normy. Usłyszałem westchnienie ulgi:))) 


8 komentarzy:

  1. a zanieczyszczonym powietrzu nie mówił? Bo to bardziej nas truje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie, a fakt że z tym powietrzem w Krakowie nie jest najlepiej.

      Pozdrowienia

      Usuń
  2. Czy to odwaga? Raczej głupota i bezmyślność. Gdybym był na wsi to bym specjalnie na ten Marsz nie przyjechał oczywiście. Bałem się dostać nie tyle od policji tylko kostka brukową. Ale jakoś św. Wojciech czuwał nade mną. Czy takie "świętowanie" przejdzie do tradycji? Praktyka pokazuje, ze chyba tak. Niestety.

    Wojtku przez dablju.
    Ja też glosowałem. Nie rozumiem jak można nie wziąć udziału w wyborach. A przecież WIĘKSZOŚĆ RODAKÓW omija wybory szerokim łukiem. Mogę mieć do Ojczyzny różne pretensje. Ale nie te, że mogę głosować. Dla mnie to powinność i obowiązek.
    Pozdrawiam Ciebie i Saską Kępę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale draka z tym liczeniem:))) Nie skłania mnie to jednak do tego, żeby następnym razem nie iść na wybory.

      Pozdrowienia.

      Usuń
  3. Westchnienie ulgi trwa nadal! Pozdrawiam MJM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, MJM!!!
      Cieszę się, że zostawiacie ślad:))

      Niech żyje Kraków!!!

      Usuń
  4. Też byłam. Teraz słucham info i się cieszę :) Pozdrawiam:)

    Lulka

    PS

    w ogóle- dobrą miałam niedzielę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedziela była niezła. Ale kończący się właśnie tydzień jeszcze lepszy :)))

      Pozdrowienia

      Usuń