piątek, 6 lutego 2015

Koniec choinki


Wiedzą to chłopcy, wiedzą dziewczynki,
że jest niedługie życie choinki.
Pięknie ubrana i oświetlona
w końcu się zeschnie i wkrótce skona.

A potem jakiś gość niewyżyty
wyciągnie cęgi w piwnicy ukryte
i dając upust okrutnej chuci 
na biedną choinkę zajadle się rzuci. 


I z sadystycznie brzmiącym rechotem
wszelkie ozdoby zedrze z łomotem.
Następnie, ciągle śmiejąc się szpetnie,
wszystkie gałązki bezwzględnie zetnie.


Tak w końcu, moje kochane dzieci,
z choinki zostanie obdarty szkielecik,
ze ściętych gałązek niewielka kupka...
Smutna, ach smutna bez niej chałupka!!!!



15 komentarzy:

  1. a u nas jeszcze posłuży dłużej, jedlina chroni przed mrozem róże:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie to ładne:) My też kilka dni temu rozebraliśmy choinkę z jej ciuszków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że w końcu trzeba to robić!!!

      Usuń
  3. ja juz zapomnialam o jej istnieniu ;) mile przypomnienie !!!! ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tradycyjnie trzymamy ją do 2 lutego (jeśli wytrzyma).

      Pozdrowienia:))

      Usuń
  4. Wojtek robię to samo co Ty lecz bez poetyckiej werwy. Miękkie gałązki zjadają Kozule. a grubsze dają zapach świąteczny z kominka rozchodzący się po całym domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię na moim blogu!!!!!
      Bardzo pożyteczne wykorzystanie choinki:)))

      Usuń
  5. Mnie bardzo podoba sie wierszowany opis rozbierany;)
    Biedna choinka,taki tylko ogryzek z niej zostal;)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, taki to los prawdziwych choinek...

      Może od przyszłego roku wdrożę w naszej rodzinie sztuczną. (Spodziewam się protestów)

      Pozdrowienia:))

      Usuń
  6. Ubieranie choinki, to czysta przyjemność, ale rozbieranie.... najczęściej do tej czynności delegowałam członków rodziny, wyszukując sobie inne "ważne" prace w tym czasie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to smutna czynność. Zawsze sprawia mi przykrość...
      Pozdrowienia:))

      Usuń
  7. Taki jest los choinek. Pamiętam jak dawniej u nas na podwórku dozorca czyli cieć, czyli strupel palił wyrzucone choinki. A my z ochotą jemu pomagaliśmy :) Tak samo dozorca palił liście z drzew w czasie jesieni.
    Pozdrawiam Wojtka. Odważnego Marynarza !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Ja też pamiętam te czasy...

      Pozdrawiam Niestrudzonego Reportera, V:)))

      Usuń