środa, 8 maja 2013

Zdążyły!!!

No proszę, drugi dzień maturalnych męczarni i zdążyły!!!
Oczywiście o kasztanowcach mowa. Zakwitły, dzielne drzewa, nadrabiając wiosenne zaległości, aby tradycji stało się zadość.
 
 
 

O ile mnie pamięć nie myli (a może mylić, oj może), to w zeszłym roku spóźniły się i wypuściły białe świeczki gdzieś w połowie matur. 
 
Hej, ale czas leci... Przy tej okazji jak zawsze wyświetla mi się przed oczami maturalny koszmar. Szczególnie pamiętam egzamin z języka polskiego. Ponieważ nie czułem się mocny z żadnego narzuconego tematu,  wybrałem dowolny. Opisałem ze swadą i wielką wyobraźnią pogrzeb Broniewskiego, który miał miejsce właśnie na początku 1962. Oczywiście nie uczestniczyłem w nim, ale poniosło mnie pióro, czym powaliłem na kolana Szanowną Komisję. Biedna rozczarowała się jednak, męcząc mnie na egzaminie ustnym, co zaowocowało za całokształt litościwą trójczyną.
A o reszcie przedmiotów lepiej nie mówić...
Od czasu do czasu wygrzebuję z archiwum swe Maturalne Świadectwo i pocieszam się, że chyba nie było tak źle, bo widnieje na nim tylko jedna "czwórka" - z prac ręcznych. (Reszta od góry do dołu same "trójki"!!!) 
 
Oddycham z ulgą, że wydarzyło się to 51 lat temu i że to se ne wrati. Jestem bezpieczny!!! Żadnych egzaminów! Nareszcie osiągnąłem błogi stan cofania się w rozwoju!!!
I w ramach tego cofania się odwiedziłem zmartwychwstałą Starówkę. Połaziłem z MTŻ wspominając czasy, kiedy były tam same ruiny i kiedy cały naród dźwigał ją do życia. A teraz  pokryta patyną udaje prawdziwą starość, co rok witając maj otwarciem sezonu turystycznego.
Wykonaliśmy rundkę, obowiązkowo uwieczniając Rynek.
 
 
 
A na zakończenie znużeni przysiedliśmy w ogródku Pożegnania z Afryką racząc się przednią kawą. MTŻ zamówiła tradycyjne espresso a ja podwójne z mietą. Co za smak!!!
 

 
 Trzymajcie się dzielnie, maturzyści!!!
 

12 komentarzy:

  1. Nasze kasztany zastrajkowały i nie rozwinęły się na czas, rzadko się tak zdarza.Też wspominałam moją maturę i temat - "Jesteś za czy przeciw ekranizacji wybitnych dzieł literackich". Umiałam lać wodę, dlatego wybrałam luźny temat. Moje świadectwo jest tylko ciut lepsze od Twojego, nie ma się czym chwalić. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ratowałem się laniem wody. Dlatego wybrałem luźny temat.

      Pozdrowienia

      Usuń
    2. Chciałam Ci donieść, że "Gryfia" istnieje, ale odbywają się w niej tylko niewielkie przyjęcia. Nie ma już okrągłego parkietu i orkiestry na scenie. To nie są czasy do fajnej zabawy. Dawne dancingi śnią mi się po nocach, bo to były czasy, gdzie ludzie mogli bawić się do rana. Nie umiem znaleźć się na dyskotekach i podrygiwać solo w takt głośnej muzyki. Miłej niedzieli życzę Ci, Wilku Morski.

      Usuń
    3. Ech, Gryfia!!! Polecam fragment mojej książki "Kac". gdzie ją wspominam:))

      Usuń
  2. Moja matura ... też już upłynęło niesamowicie 6 lat temu. Cóż to za porównanie z 51 lat temu... ważne że zdane. Ja też się cieszyłam, chociaż byłam pewna, że angielski oblałam :D a tutaj cud, może dlatego, że wyniki były jak pojechałam na rekolekcje i tak jakoś się udało.

    Pozdrawiam ciepło, u nas też kasztany kwitną!! jest maj i są matury - zdążyły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że mamy to za sobą:))

      Też ciepłe:))

      Usuń
  3. Znam takich, którzy mówią, że chętnie wróciliby do szkoły średniej. Ja do nich nie należę, z trzech ważnych powodów: matematyka, fizyka, chemia:)) Minęło kilkadziesiąt lat, a ja miewam koszmary senne - sama przy tablicy, a tam rząd jakichś niezrozumiałych cyfr i innych symboli...
    Studia też wybierałam kierując się nieobecnością wymienionych przedmiotów:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo - matematyka, fizyka, chemia... Kiedy zdecydowałem się zdawać do Szkoły Morskiej niestety musiałem znowu zetknąć sie z fizyką. Nie wiadomo dlaczego fizyka była jednym z przedmiotów egzaminacyjnych. Uratowały mnie kilkumiesięczne korki z tego przedmiotu, których udzielał mi mój były profesor z liceum.

      Jakoś zdałem:)))

      Usuń
    2. O tak! ja też jakoś zdałam... maturę z matematyki, wtedy była obowiązkowa:))

      Usuń
  4. Witaj
    Uwielbiam kawkę z miętą :)
    Czas ucieka, to fakt.
    Najbardziej teraz liczę dni do przyjazdu mojego syna. Wraca na wakacje z Anglii ;)
    Pozdrawiam Wojtku na cały miły tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowienia dla Ciebie Twojego syna.

      A co do kawy - wczoraj dostałem w prezencie kawę z mięta i pomarańczą. Dzisiaj nastąpiła degustacja - super!!!

      Usuń
  5. jaka szkoda, ze przestalam pic kawe ;)))) a matury...ale sie dzialo, mile wspomnienia ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń