poniedziałek, 8 sierpnia 2016

A po co tam pojechaliśmy?

Otóż pojechaliśmy tam na ślub!!!

Odbył się na pięknej farmie, nieczynnej już od lat, ale zaadaptowanej na jedyny w swym rodzaju hotel, noszący teraz nazwę  "Tewin Bury Farm Hotel". Oferuje ona możliwość urządzania na swoim terenie ślubów i i innych towarzyskich imprez.

Nasza obecność na tym wydarzeniu wymagała dwóch dób pobytu na tej farmie.

Mieszkaliśmy w tym głównym budynku. (Okno na piętrze, po prawej stronie)
 
Na szczęście pogoda była piękna i sprzyjała Parze Młodej oraz oczywiście gościom, bo ślub odbył się w plenerze, w  ogrodzie na przeciwko tego budynku. Centralnym miejscem ceremonii była altana w głębi tego ogrodu.


Para Młoda.

A to ja w wyciągniętym z szafy i otrzepanym z naftaliny garniturze okazjonalnym:


Poniżej w stroju już nieformalnym: 



A tutaj ja i Panna Młoda w 1983 roku (ale ten czas leci!!!):


Po ceremonii ślubnej i standing party w plenerze, towarzystwo szalało całą noc na  weselu, w budynku po  dawnej stajni.


Tego dnia odbywały się jeszcze dwa wesela:

W tym hinduskie:


Zabytkowy Rolls Royce dla hinduskiej Młodej Pary.

I TO BY BYŁO NA TYLE... 



13 komentarzy:

  1. Witaj !
    Wesela zawsze mnie rozczulają, zwłaszcza teraz, gdy czeka mnie za rok Córci.
    Pozdrawiam mile:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok szybko zleci. Nam zleciał w oczekiwaniu wyjątkowo szybko.

      Pozdrowionka:))

      Usuń
  2. Piękne miejsce. Idziemy z duchem czasu, przyszła moda na śluby w plenerze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Ma to swój urok. W roku 1966 nie było jeszcze takich możliwości.

      Pozdrowienia:))

      Usuń
  3. Piękne miejsce na taką uroczystość. Dużo szczęścia młodej parze! Pozdrawiam serdecznie. 🌞 🌞 🌞

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, telefon zamieszcza mi podwójne komentarze, dlatego chciałam usunąć. Znalazłam na Legimi Twoje cztery książki, może uda mi się przeczytać choć jedną. Mam kłopoty z oczami. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Ciekawe, co to jest to Legimi. Nie miałem pojęcia, że tam są. Moje książki żyją własnym życiem:)))

      Serdecznie pozdrawiam:))

      Usuń
    3. Mam kod do Legimi z bibliotek. Legimi to aplikacja, którą się ściąga,instaluje na czytaczu albo tablecie i jeżeli się ma kod, wchodzi do e-biblioteki z masą książek,które można czytać. Dowiedź się czy Twoja biblioteka prowadzi taką usługę.Mnie cieszy, że wkrótce uruchomią mi audiobooki i będę mogła słuchać. Pozdrawiam serdecznie. 🌞

      Usuń
    4. Mam kod do Legimi z bibliotek. Legimi to aplikacja, którą się ściąga,instaluje na czytaczu albo tablecie i jeżeli się ma kod, wchodzi do e-biblioteki z masą książek,które można czytać. Dowiedź się czy Twoja biblioteka prowadzi taką usługę.Mnie cieszy, że wkrótce uruchomią mi audiobooki i będę mogła słuchać. Pozdrawiam serdecznie. 🌞

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Moje wydawnictwo e-bookowe rzeczywiście przesyła tam propozycje książkowe.

      Pozdrowienia:))

      Usuń