niedziela, 15 kwietnia 2012

Względność

Słownik języka polskiego pod hasłem względność informuje: "zależność czegoś od różnych czynników, bycie względnym; relatywność. Względność opinii o czymś, oceny czegoś. Względność informacji, wiadomości."

To, że wszystko jest względne a interpretacja zdarzeń zależy od punktu widzenia, czasu i miejsca obserwatora, doświadczamy na co dzień. Ścierają się różne poglądy na ten sam temat, proponowane są różne rozwiązania tych samych problemów. Różnie podchodzi się do kwestii wiary, zasad moralnych, prawa, nauki itd, itd. Nawet czas jest pojęciem względnym.

W zasadzie wszystko jest wględne, a więc nic nie jest do końca prawdą ani ostatecznym kanonem.

Tydzień temu katolicy obchodzili Wielkanoc, świętując zmartwychwstanie Chrystusa. Z tygodniowym opóźnieniem robią to teraz wyznawcy prawosławia. Obie strony przekonane są o właściwości i zasadności swojego terminu. Co do jednego jednak są zgodne - faktu zmartwychwstania Chrystusa oraz, jako chrześcijanie, wyjątkowości i słuszności swojej wiary i określonego przez nią pojęcia Boga. Trudno jest im przyjąć słuszność (lub wręcz ją negują) zasady wiary oraz pojęcia Boga w innych religiach, chociażby Buddyźmie, Islamie, czy nawet Judaiźmie, z którego w prostej linii wywodzi się chrześcijaństwo (Jezus przecież był Żydem). A próby podważania Jego śmierci na krzyżu i  zmartwychwstania określają jako herezję i zamach na podwaliny wiary chrześcijańskiej.

Wszystko jest względne, a więc wszystko jest możliwe. 

W jednym z poprzednich wpisów, poświeconych Wielkiemu Tygodniowi, wspomniałem o Barbarze Thiering, teologu, znawcy Biblii i badaczki zwojów znad Morza Martwego. W wyniku tych prac oraz analizy Nowego Testamentu, doszła do zaskakujących i kontrowersyjnych wniosków. Najważniejszym i najbardziej obrazoburczym z nich jest twierdzenie, że Jezus nie umarł na krzyżu. Doszedł do siebie po zatruciu (podaniu Mu wina zmieszanego z trucizną), a przyjaciele pomogli Mu wydostać się z grobu. Pozostał z nimi, dopóki w r. 64 nie dotarł do Rzymu.
Twierdzi ona, że Piłat  zgodził się, aby nie czekać na śmierć skazańców na krzyżach (zbliżająca się godzina Paschy i związane z tym świętem ograniczenia dotyczace podróży i dźwigania ciężarów) i zgodnie z prawem żydowskim pochować ich żywych. Ponieważ Jesus po zażyciu trucizny robił wrażenie martwego, Piłat polecił połamać golenie tylko pozostałym dwum skazańcom i pochować ich razem w grocie. Zgodził się na umieszczenie w niej zdjętych z krzyży, gdyż wiedział, że  umrą tam przed upływem tygodnia.
Wszyscy byli przekonani, że Jezus nie żyje. Został umieszczony w tej samej grocie (a raczej w dwu sasiadujących i połączonych ze sobą grotach), która znajdowała się w odpowiedniej odległości od miejsca kaźni.  Można było Go zanieść tam przed szóstą wieczór (początek Paschy). 

Barbara Thiering, w swej książce "Jezus mężczyzną" pisze: "Szymona Maga i Judasza  zdjęto z krzyży i połamano im nogi. Zaniesiono ich (...) krętą ścieżką do groty. Zostali umieszczeni w jej wschodniej części. Jan Marek, umiłowany uczeń, stał w pobliżu Jesusowego krzyża. Podobnie jak wszyscy ludzie związani z terapeutami, posiadał wiedzę medyczną. Gdy jeden z żołnierzy dla pewności przebił Jezusowi bok, Jan ujrzał wypływającą krew; wiedział, że Jezus niemal na pewno jeszcze żyje. Przekazał tę informację Jakubowi i Teodasowi. Teodas pomógł Jakubowi znieść Go do groty i zostawił przy nieprzytomnym pojemnik zawierający sto funtów, a więc bardzo dużą ilość, mirry i aloesu. Sok z aloesu działa jak środek przeczyszczający, a podany w dużych ilościach działa bardzo szybko. Mirra jest środkiem działającym na błonę śluzową. Chodziło o to, by zostawić w grocie leki umożliwiające usunięcie trucizny z organizmu, zanim zdąży zadziałać. Z chwilą, gdy trzej skazańcy zostali umieszczeni w grocie, wejście do niej zasłonięto kamieniem. "

Ciąg dalszy w kolejnym wpisie.


8 komentarzy:

  1. ze wszystkich stron ktos stara sie udowodnic "to i owo" tez tu gdzie mieszkam, natomiast muzulmanie jak gdyby na zlosc coraz bardziej demonstruja swoja przynaleznosc i chca nas nawrocic i jak tak dalej pojdzie... tak cie troche zloszcze - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ci muzułmanie!!! Mamy przecież wspólnych proroków!!!

      Usuń
    2. no to im to powiedz, bo mnie nie sluchaja :-) a znam kilku... pozdrawiam

      Usuń
  2. Hej Wojtku

    A wiesz że , blogi obserwowane można mieć uporządkowane alfabetycznie? Wystarczy włączyć odpowiednia opcję. To dość ułatwia życie:)

    Onet nadal stoi:)

    Serdeczności i miłego wtorku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno sobie poradzić z tym Onetem... A, niech sobie stoi!
      Sprobuję alfabetycznie. natomiast za nic nie mogę zainstalować Flag counter!
      Pozdrowienia:)

      Usuń
  3. Hej!
    Ja tak dokładnie w historię religii nie wchodzę. Akurat to mnie tak nie interesuje.
    A co do faktów, względności to uważam, ze fakty są święte a interpretacja dowolna.
    Ale fakty też można pozmieniać. Albowiem HISTORIĘ PISZĄ ZWYCIĘZCY.
    Tak tez jest u nas.
    Pozdrawiam z chłodnego Zoliborza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też specjalnie w to nie wchodzę. Z TYM nie powinno się dyskutować, jednak piszę o TYM traktując TO jako ciekawostkę.

      Trudno mi uwierzyć, że taki piękny i ciepły Żoliborz (piękny brzeg)jest chłodny :)
      Pozdrowienia.

      Usuń