środa, 6 kwietnia 2016

sobota, 2 kwietnia 2016

Na...

Na Komisję Wenecką,
Na pierwsze czy drugie dziecko.
Na to, że życie zbrzydło,
bo wyszło z worka szydło.
Na zmianę dobrą
w prokuraturze a`la Ziobro.
I w ogóle na dobrą zmianę.
Na to, kto wpadnie nad ranem.
Na ciężkie grona gniewu,
że ktoś był Te Wu.
Na to, że ciska człeka,
bo paraliż Te Ka
Na niecne pogłoski,
że winien Waszczykowski.
Na podkomisję Es,
która zbada, jak jest.
Na zamach, czy nie
na kogoś kto w limuzynie.
Na to, co zachwyca
w obliczu Macierewicza.
Na  biskupa Targowicę,
która mobilizuje zagranicę.
Na to, kogo pogrąży
przerywanie ciąży.
Na marsze KOD-u,
przez które tyle zachodu
 Na życie w tej epoce...
CO?
OWOCE!!!!

Owoce mogą być własnie  tak wyczekiwaną przez naród dobrą zmianą (diety oczywiście), bo nie tylko są smaczne i stanowią źródło witamin, pomagają zachować linię, regulują trawienie, ale i wyzwalają inwencję artystyczną. 

ZWŁASZCZA JEDZONE NA DRUGIE ŚNIADANIE.

Oto kilka przykładów, autorstwa MTŻ (większość) i mojego.

Twarz z irokezem, workami pod oczami i wystającymi górnymi kłami

Twarz z irokezem, brodawką na nosie i brodą

Twarz z wydatnymi, namiętnymi ustami.

Człowiek ze skakanką.

Twarz boksera po 12 rundzie.

Człowiek w kapeluszu.

Ja na spacerze.

SMACZNEGO!!!
(I mimo wszystko dobrego samopoczucia)




niedziela, 7 lutego 2016

Sporo czasu minęło

Sporo czasu minęło od  mojego ostatniego wpisu na blogu. Czas leci, wciskane w oszałamiającym tempie (głównie w nocy) zmiany. Człowiek się budzi rano i zastanawia się, jaka go czeka rzeczywistość. Trudno się połapać, skóra cierpnie. 
Dzisiaj też - Poranek piękny, niemal wiosenny, słoneczko wdrapuje się na nieboskłon, ptactwo niebieskie radośnie polatuje, temperatura powietrza idzie w górę - a tu:

RZECZYWISTOŚĆ ZNOWU SKRZECZY!!!!!

inwigilacja, inwigilacja - kra, kra, kra!!!!

Niby nic nowego dla tych, którzy tak jak ja, dorastali w komunie, kiedy państwo opiekuńcze wiedziało wszystko o wszystkich, na każdym kroku śledziło i podsłuchiwało i jakoś w końcu się żyło. Ale, cholera, człowiek przez te ostatnie 25 lat przyzwyczaił się do wolności. A jednak trudno znowu zdać sobie sprawę, że stare wraca...

Moje zahartowane w bojach z Władzą pokolenie zniesie wszystko, nawet ograniczenie, czy też zamknięcie strefy Shengen, ale nasza ukochana młodzież?

Nadzieja, nadzieja - wszystko płynie, jak powiedział niejaki pan Tarhej.

A teraz, na otarcie łez,  przypominam pierwszy tegoroczny śnieg w Warszawie. 


 Oto pierwszy śnieg w Warszawie,
no, może nie pierwszy, ale prawie.
Sypnęło wilgotnym puchem 
i nie zamieniło się w pluchę
tym razem.

Oblepiło drzewa i krzaki,
trotuary, trawniki, a nawet ptaki
i wszystko, co brudne i szare.
Nie za grubo, z umiarem.
Zimowy obrazek...

czwartek, 31 grudnia 2015

A oto wierszyk

A oto noworoczna rymowanka, która mi tak, ot tak, ni stąd ni zowąd wykluła się z nieco otępiałej głowy:

 Czas płynie, czas płynie
i tak sobie pływa,
raz dnia ubywa, a raz dnia przybywa
na barani skok.

Czy my chcemy tego, czy nie,
tak z nami pogrywa.
A my na to: niech żyje, albo: wiwat, wiwat!
Bo to Nowy Rok.

Już północ wybiła
i tak sobie bije,
a my się ze szczęścia ściskamy za szyje,
całując cmok, cmok.

W tym radości siła,
kto szampana pije.
A kto z nami nie tego, to go we dwa kije
albo łokciem w bok!!!

DO SIEGO ROKU!!!!!!

środa, 23 grudnia 2015

O rany!!!!

O rany!!!

Za oknem wiosna, 14 stopni ciepła, zielono, a tu trąbią w mediach, że jutro Boże Narodzenie. Nie do wiary!!!

A jednak. Kalendarz nie kłamie, mimo że MTŻ złapała się za głowę i z przerażeniem wykrzyknęła: 

Wojtek, zapomnieliśmy pójść ze święconką!!!  

Faktycznie, zapomnieliśmy, ale nadal pamiętamy, jak trzy lata temu (?) na Wielkanoc usiłowałem ubierać choinkę, bo za oknem śniegu było po kostki!!!

W każdym razie, bez względu na to, czy to  teraz Boże Narodzenie, czy Wielkanoc, życzę Wam wszystkim, Drodzy Zaprzyjaźnieni, miłych, zdrowych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, i na wszelki wypadek zamiast opłatkiem, dzielę się z Wami smaczną pisanką:)))



niedziela, 13 grudnia 2015

Miesiąc miodowy...

Czterdzieści dziewięć lat minęło i zaraz potem dopadła nas tzw. proza życia.

Los płata figle, ale jest w tym pewna prawidłowość, związana z upływem lat i przybywaniem ich na naszym osobisty koncie.

Kiedy człowiek jest młody, może spodziewać się szaleńczych  i radosnych dni, które zazwyczaj następują po zawarciu małżeństwa, podczas miodowego miesiąca. Ale po wielu, wielu latach wszystko się może zdarzyć... 

Wkrótce po naszej rocznicy, MTŻ wylądowała w szpitalu... Co prawda był to pobyt od dawna planowany i niosący nadzieję na ostateczne wyleczenie, ale... ale dochodzenie do zdrowia zbiegło się z wyjątkowo uciążliwą rekonwalescencją.  

Listopad minął jak burza, nawet nie wiem kiedy... Zaczął się grudzień i już błyskawicznie w kalendarzu trzynasty...  Wkrótce święta.

To było tutaj

Świetna opieka. Nie musiałem tego robić, ale skoro już byłem...
(Na łóżku widać owinięte po operacji stopy MTŻ)

MTŻ tylko na wózku


A w domu powitały nas kwitnące w listopadzie grudniki.
Umilają rekonwalescencję.



wtorek, 27 października 2015

Wybór

25 października naród dokonał wyboru...

A ja dokonałem wyboru 49 lat temu, też 25 października, ale Roku Pańskiego 1966.

Czterdziestodziewięciolecie!!!!
To nie żadne ecie pecie
przeżyć tyle razem, jak wiecie.

Czy często na świecie
zdarza się to mężczyźnie i kobiecie?
Albo, co budzi niechęć niewąską,
innym związkom?

Chyba nie, tak sądzę.
A może błądzę?

W każdym razie, ram tam tam,
udało się właśnie nam!!!!!